O nas

Walters in Weidelbach

„Kto nas zna, poleca Walter”😊

Dlaczego Walters? Pytano mnie o to już wiele razy. To proste: to jedno z moich przezwisk we wsi😊 Oficjalnie nazywam się Martin Fromke i również mieszkam z rodziną w Weidelbach.

Kto teraz myśli, że jestem doświadczonym hotelarzem albo zarabiam na budowlance, temu chcę powiedzieć: nie, ani jedno, ani drugie. Od ukończenia nauki zawodu spedytora w 1991 roku działam w branży transportowej i od 22 lat prowadzę własną firmę spedycyjną.

Budynki, szczególnie te wymagające remontu, zawsze mnie fascynowały. Przez lata kupowałem więc tu i tam różne obiekty, przebudowywałem je w wolnym czasie, upiększałem, a potem wynajmowałem.

Gdy dawna siedziba administracyjna firmy Gerhardt & Weigel była na sprzedaż, od razu ją obejrzałem i dostrzegłem ogromny potencjał. Można by coś z tego zrobić, pomyślałem wtedy, a później miałem szczęście otrzymać przybicie. Równie szybko stało się jednak dla mnie jasne, że przed nami mnóstwo pracy.

Czas podczas negocjacji sprzedażowych wykorzystałem na rozmowy z operatorami podobnych obiektów noclegowych, potencjalnymi gośćmi, zakładami rzemieślniczymi, przyjaciółmi, rodziną i pracownikami.

I bardzo dobrze, bo każdy miał coś do wniesienia: doświadczenia, pomysły, wsparcie, ale także ostrzegawcze wskazówki. Wszystko to wpłynęło na planowanie i realizację Walters i ostatecznie uczyniło go tym, czym jest dziś.

Zdjęcie pana Fromke z rodziną pojawi się później

Podczas gdy Walters rozpoczyna teraz działalność najpierw z 13 starannie urządzonymi pokojami na parterze i w przyziemiu, czeka już na nas kolejny etap budowy: dach i jego adaptacja na 4 przytulne apartamenty wakacyjne. Zakończenia prac spodziewamy się późnym latem 2027 roku.

Teraz życzymy sobie, aby Walters wypełnił się życiem i abyśmy w najbliższych tygodniach, miesiącach i latach mogli gościć u nas wielu gości z bliska i daleka.

W tym duchu dziękujemy wszystkim, którzy uczestniczyli i pracowali przy tym wspaniałym projekcie, i od teraz serdecznie witamy Państwa, naszych gości.

Z poważaniem, Martin Fromke